Różne podejścia do wspólnej przestrzeni

Posted on Posted in Poznaj Warszawę


Wykorzystanie wspólnej przestrzeni ukazuje „miejskość” miasta.

Spacerując po jego obszernych brukowanych placach pełnych gołębi czy przytulnych, pachnących pączkami i kawą uliczkach, malujemy swój obraz betonowego organizmu. Wykorzystanie przestrzeni publicznej w mieszkalnictwie rodzi zupełnie nowe spojrzenie na paletę barw, z których można stworzyć ten obraz.

Przestrzeń jako taka, może być otwarta lub zamknięta – to oczywiste. Jedno zakłada, że znajdujemy się w miejscu, z którego z każdej strony widać horyzont. Drugie – możliwość nie widzenia go z każdej strony. Jak wiec może wyglądać przestrzeń wspólna – otwarta, a jak przestrzeń wspólna – zamknięta? Na szczęście na ratunek temu pytaniu bliskiemu filozofii przybywa – a jakże – Warszawa!

Kto nie szusował elektronicznym wężem po ekranie telefonu niech pierwszy rzuci kamieniem! Czy Oskar Hansen mógł stać się inspiracją do stworzenia jednej z pierwszych gier mobilnych na telefon?

Ten wijący się na w sumie półtora kilometra megablok z dziewięcioma kątami prostymi, złożony z 22 budynków, w skład których wchodzi 1800 mieszkań wije się na warszawskim Przyczółku Grochowskim.

Jego ideą było stworzenie przestrzeń absolutnie wspólnej – otwartej. Realizacja hansenowskiej teorii Linearnego Systemu Ciągłego zakładała łatwe dojście do mieszkań z każdej strony, możliwość wygodnego przemieszczania się wewnątrz kompleksu i separację ruchu kołowego od pieszego. Na każdym z siedmiu pięter ciągną się galeryjki, z których, zamiast klatek schodowych, wchodzi się do mieszkań, a całość otoczona jest fosą, nad którą z Przyczółku „do miasta”. Każdy ma dostęp do wszystkiego i wszystko jest w zasięgu ręki. Bliskość sąsiadów oddzielonych cienką ścianą mocno kontrastuje jednak z otwartą, wspólną przestrzenią parku znajdującego się wewnątrz grochowskiego węża. Projekt okazał się swego czasu architektonicznym celebrytą, o którym pisały nawet japońskie pisma. Jednak próba czasu i kapitalistyczne potrzeby weryfikujące potrzeby mieszkańców podzieliły blok na mniejsze części, oswajając gargantuiczność tej wspólnej przestrzeni.

Inaczej wykorzystanie wspólnej przestrzeni realizują mieszkania na Kabatach czy Wilanowie.

Tam osiedla, wykonane z niewielkich gniazd, mieszczących po kilkanaście, kilkadziesiąt mieszkań – zamykają swoje podwoje w formie małych osad. Balkony sąsiadują ze sklepami, a małe, zielone place z ogródkami jordanowskimi stanowią osiedlowy ekwiwalent parków. Takie rozwiązanie pozwala na zacieśnianie bliskich więzi między małymi grupami mieszkańców żyjących dookoła, jednak odgrodzone od obcych miniosiedla, sprawiają poczucie odizolowania i elitarności. Najprawdopodobniej taka też jest potrzeba mieszkańców – selektywne dopasowanie otoczenia do zadowalającego poziomu. Dość karykaturalny przykład ekspresji indywidualizmu w blokach stanowią, pomalowane na różne kolory, balkony mieszkań na Ursynowie, zaskakujące swym kalejdoskopem różnorodnych rozwiązań ozdobnych.

Te dwa podejścia ukazują rozwiązania i wizję architektoniczną twórców, ale i potrzeby osób, korzystających z takich rozwiązań. Przestrzeń wspólna – otwarta w Hansenie kontra przestrzeń wspólna – zamknięta na Ursynowie czy Wilanowie. Wszystko blisko, wszyscy mają dostęp do wszystkiego kontra elitarne obozy. W Warszawie nie trudno o różnorodność. Wykorzystanie wspólnej przestrzeni w mieszkalnictwie to tylko wierzchołek iglicy możliwości, jakie daje nam stolica.

Robert Wojciechowski