Miejsca do życia

Pejzaż horyzontalny – wybór miejsca do życia

Posted on Posted in Styl życia

Pejzaż horyzontalny

horyzont różny niebanalny

człowiek jak stwórca nieobliczalny

 

Rosną budowle na ugorach

jest tylko jutro nie ma wczoraj

wiatr targa wiechy coraz to nowe

i coraz większa trwa budowa …

Piosenka Grzegorz Turnau, autor słów Wiesław Dymny

 

Byłam ostatnio na konferencji Eco-Miasto, która odbyła się w Warszawie w październiku Centrum Nauki Kopernik. Odbyłam bardzo miłe spotkanie z wiceministrem Markiem Haliniakiem, która pozwoliła mi optymistycznie spojrzeć w przyszłość. Opowiedział mi o tym, jak bardzo widzi potrzeby swoich dzieci i rówieśników. Okazał się człowiekiem bardzo otwartym na innowacyjne rozwiązania.

Tegoroczny Armagedon Drzew Polski podważył dobre relacje młodych pokoleń polaków ze starszymi pokoleniami. Decyzje ministerstwa stworzyły stan wojny międzypokoleniowej. Harwestery rozgniatające na miazgę ptasie gniazda z pisklętami i kopce mrówek spowodowały szok w ludziach, którzy widzą żywe istoty jako emanację Boskiej Harmonii. Ludzie wrażliwi mieli ochotę oddawać swoje młode życie za spokój saren i łosi, przywiązywali się do harwesterów narażając na srogie kary i cierpienie. Robili to dla wizji spokoju i zdrowia dla swoich dzieci i wnuków. Jak Powstańcy Warszawy, którzy ginęli dla wolności i stylu życia następnych pokoleń.

Nasze miejsca do życia

Na konferencji zobaczyłam szokującą mapę Warszawy, która pokazywała jak duży procent miasta Warszawy jest zabetonowany. Jest to efekt decyzji podejmowanych przez ludzi – zarówno deweloperów jak i mieszkańców Warszawy. Bo ten kto podejmuje decyzję o wydawaniu na coś dorobku swojego życia tworzy rzeczywistość. Bądźmy świadomi faktu że :

TAM GDZIE INWESTUJEMY NASZE PIENIĄDZE, TAM TWORZY SIĘ ŚWIAT.

Wizje świata i własnej przyszłości ludzi młodych,poniżej 35 roku życia są zupełnie niespójne z wizjami starszych pokoleń.

Te starsze, wychowane na powojennej odbudowie miast z czasu, gdy Ziemia była zniszczona II Wojną Światową, zmęczone latami biedy i bezdomności miały zapotrzebowanie na tworzenie schronienia przed burzą. Dla nich tworzenie bezpiecznych murów z gruzu i popiołu Warszawy było priorytetem. Celem życia było po prostu przetrwanie. Ludzie mieli dość grobów, gruzów i partyzantki. Lasy były pełne brzozowych krzyży. Ten czas minął. Z tego pokolenia wywodzi się obecny minister środowiska.

Następne pokolenia zajęły się budowaniem, robieniem kariery i pieniędzy. Lata 90-te były czasem dorobkiewiczów którzy zachłysnęli się możliwością posiadania pieniędzy i robienia z nich czegoś co wcześniej było niemożliwe. Fascynacja zabudowywaniem każdego kawałka ziemi była przemożna. Z tego pokolenia wywodzą się obecni deweloperzy, ci którzy kończyli studia i rozpoczynali biznes w latach 90 tych. To obecni 50-latkowie. To też pokolenie architektów z uprawnieniami, którzy są szefami pracowni i tworzą wizje naszej rzeczywistości. Nie łudźmy się, że w dużej pracowni architektonicznej 30-latek ma wiele do powiedzenia. Z reguły brak uprawnień zawodowych to też brak możliwości wpływu na wizje szefa pracowni.

Cel życia młodych pokoleń jest już zupełnie inny.

Przestają wierzyć w bezmierną władzę pieniędzy nad ich życiem. Tworzenie ich nie jest już dogmatem. Gdy przychodzą do mnie młode pary pragnące kupić mieszkanie lub działkę to dla nich priorytetem jest jednak krajobraz wokół miejsca do przyszłego życia. Przychodzą do mieszkań z miernikiem hałasu i wyglądają przez okna. Pytają o energooszczędne rozwiązania budynków. Szukają w pobliżu tras rowerowych i terenów wypoczynkowych. Cenią duże Drzewa i tereny rekreacyjne bardziej niż bliskość centrów handlowych. Nie widzą już swoich dzieci na zamkniętych podwórzach kamienic ani trzepakach blokowisk. Ich życie będzie inne niż życie rodziców. Szukają szczęścia harmonii i równowagi w krajobrazie.

Gdy w okolicy ktoś zaczyna budować autostradę to szybko podejmują decyzję wyprowadzki. Oni wiedzą jak zanieczyszczenie hałasem może wpłynąć na ich życie. Szukają enklaw zieleni w starych dzielnicach, ale preferują nowoczesne minimalistyczne rozwiązania. Mają potrzebę wyprowadzania się na obrzeża miast, a często marzą o samodzielnych osiedlach z dala od miast tworzonych z przyjaznych ludzi.

Każdy z naszych wyborów tworzy naszą rzeczywistość, naszą przyszłość.

Gdy kupujemy nieruchomość to wspieramy naszym wyborem konkretną wersję świata wokół nas. Wybierając miejsca do życia wśród parków, sadów, z ekologicznymi rozwiązaniami, wspieramy wizję architekta i styl następnych inwestycji dewelopera.

Gdy będziemy wybierać osiedle, na którym budynki są projektowane „na docisk”, „okno w okno” to inni wybiorą podobnie, opłacony dobrze architekt będzie projektował coraz ściślejszą zabudowę, a deweloper kupi następny teren pod swoją wizję. Gdy zainwestujemy w przestrzeń bardziej ekologiczną, otwartą, gdzie zapewniono dostęp do zieleni miejskiej, to obok nas zobaczymy ludzi podobnie myślących, szukających w życiu zdrowia, harmonii i spełnień w innych wartościach niż zarabianie pieniędzy. Takie miejsce do życia może stać się dla nas idealne.

Ważnym tematem konferencji był klimat i stan powietrza w mieście. Ilość chorób związanych z niską jakością powietrza miejskiego jest znacząca. Nie pamiętamy , że oddychanie to podstawowa funkcja naszego organizmu podtrzymująca życie. Cała ludzka skóra jest narządem oddychającym. Stan powietrza w miejscu gdzie żyjemy decyduje o naszym zdrowiu i dobrym samopoczuciu. A o stanie powietrza decyduje przede wszystkim ilość starych Drzew w okolicy. I nie zastąpią tego tysiące młodych nasadzeń drzewek z trzema listkami na czubku. Tylko Stare Drzewa mogą zadbać o dobrą jakość w wybranym miejscu do życia. A to my wybieramy. Nikt inny.

Wykłady na temat tworzenia ogrodów na dachach, zielonych ścian były bardzo interesujące. Jednak w mieście, które projektuje program komputerowy i dyrektywa o obniżaniu budynków do standardu średniej arytmetycznej wysokości z uwzględnieniem wszystkich kiosków dookoła tworzy absurdy.

Nie da się zrobić „zielonego dachu” tam gdzie nie ma wolności twórczej dla architektów.

Tam gdzie istnieje dyrektywa – równanie w dół – miasto musi zabetonować każdy skrawek terenu, zamiast dbać o każde istniejące Drzewo. Ścisłe centrum Warszawy staje się niestety zabetonowanym blokowiskiem. Dogmat władzy urbanistów ponad inwencją twórczą projektantów nie pozwala na „Krzywe Domki” jak w Pradze lub w Wiedniu.

A przecież jaki dom takie życie. Twórzmy więc świadomie rzeczywistość , inwestując mądrze nasze pieniądze. To MY, nikt inny, tworzymy rzeczywistość naszych miast i osiedli – naszego miejsca do życia.

 

 

 

 

Weronika Dąbrowska